No tak. Jestem już przez cztery lata w związku z Marco- myślałam. Ale nic się nie dzieje nic! Violetta ma już ślub a ja? Ma dzieci a ja? Nawet mieszkanie mamy osobne. Jestem bezsilna. Te romantyczne randki w kawiarni już nic dla mnie nie znaczyły. Nic, zupełnie nic. Nawet do mojej przyjaciółki nie mogłam iść bo przecież miała własne życie...... Naprawdę już nie wiem! Nagle dzwonek w moim domu zabrzmiał
- Din don
- Kto tam?- powiedziałam nie pewnie.
- To ja kotku- zapowiedział się Marco
- Wejdź
- Co taka jesteś smutna?
- Nie, nie jestem smutna....
- Jesteś, widzę to :)
- Po prostu, nie mam co robić w domu
- Oj kochanie... Zapraszam cię na weekend do luksusowego apartamentu. Kupiłem wypad na weekend. Czy to poprawiło twój humor?
- Tak!- wtedy zmieniło się moje życie, byłam taka szczęśliwa. -Ale.....
- co ale?
- skąd wziąłeś na to pieniądze?
- Kochanie nie martw się :)
- No dobrze...
------------------
Kochani nie wiem kiedy będzie następne opowiadanie. Może jutro, może za tydzień, nie wiem.
Wiem na pewno że musi być co najmniej 50 wejść :)
Podoba się?- Daj koma :*