Co? Chciał a uciekł?! Byłam strasznie zła... Wstałam ubrałam się i wyszłam szukając Marco.
No tak oczywiście był w pracy....
- Cześć...- powiedziałam
- Cześć...- i westchnął jakby nie wiadomo co.
- Musimy porozmawiać!
-Przepraszam na chwilkę- powiedział do klientów i wyszedł ze mną na zaplecze.
- No co?! Bałeś się?!! Wykorzystałeś mnie!
- Nie Fran, chodzi o to że
- Nie interesują mnie twoje wyjaśnienia!
- Fran czekaj!
- Spadaj człowieku! Masz co chciałeś! Jesteś okropny!
- Fran!
- Cicho! Nienawidzę cię! Jesteś okropny!
Wyszłam z kawiarni i szybko pobiegłam do swojej przyjaciółki Violi.
- PUK PUK
- Prosze
- Cześć Violu- powiedziałam ze smutkiem..
- Co się stało?
- Marco...- i się rozpłakałam
- Spokojnie Franiu, wejdź to porozmawiamy
- No dobrze.......
Weszłam i zaczełam mówić mojej naj naj przyjaciółce.
- Marco chciał no ten tego.....
- Rozumiem :) Ale co się stało? Nie chciałaś?
- Miałam wątpliwości no ale ale...
- Uległaś?
- Tak.... i ja wstałam to uciekł
- Serio? Ale z niego głupek -,-
- Echh..... Wykorzystał mnie po prostu..
- Tak ale wierze że się nie poddasz. :) A może poprostu miał jakąś ważną sprawę...
- Ważną sprawe? O piątej rano? Violu, nie żartuj.
- Wiesz trzeba wykorzystać wszystkie ale :)
- W sumie to nawet masz racje... No nic już idę, nie przeszkadzam ci już :)
- Ochh, Franiu ty mi nigdy nie przeszkadzasz :) Córki w szkole, mały śpi :) Spokojnie możesz zostać... Napijesz się czegoś?
- Tak, po prosze wode :)
-A może jakieś dobre winko?
- No ok ale jeden kieliszek
- Dobrze przecież cię nie upije :P
--------------------------------
To narazie tyle :) Przepraszam że tak długo czekaliście na tą część... ale miałam dużo spraw....
wtorek, 13 maja 2014
wtorek, 6 maja 2014
Marco i Fran cz. 4
Cóż Poszłam do domu. Nic nie miałam do roboty... Zabrałam się za sprzątania.... Nic za bardzo nie mogłam zrobić, ręce trzęsły mi się tak bardzo że nie mogłam trzymać ścierki. Ktoś zadzwonił do drzwi.
- Proszę.
- Hej kotku musimy porozmawiać.
-Ymmmmm, wejdź
-Chciałbym, znaczyy...
- Marco, spokojnie..
- No bo....
- No dalej mów!- Powiedziałam trochę z nutką złości
- To chyba czas na nasz pierwszy raz.
- Mówisz o dzieciach?
- Tak, znaczy nie wiem czy tego chcesz..
- Nie sądzisz że to za szybko?
- Tak.. znaczy nie...
- Ale.... ?
- Ciiii już nic nie mów.
Wtedy przytulił mnie i pocałował, myślałam że będzie gorzej. Bałam się strasznie... Alee to było przyjemne.... Rano obudziłam się a Marco już nie było... Zostawił tylko karteczkę z napisem:
,,Wróce".
-----------------------------------------
Może to dla was się wydawać dziwne, ale ja musiałam napisać coś ciekawszego
- Proszę.
- Hej kotku musimy porozmawiać.
-Ymmmmm, wejdź
-Chciałbym, znaczyy...
- Marco, spokojnie..
- No bo....
- No dalej mów!- Powiedziałam trochę z nutką złości
- To chyba czas na nasz pierwszy raz.
- Mówisz o dzieciach?
- Tak, znaczy nie wiem czy tego chcesz..
- Nie sądzisz że to za szybko?
- Tak.. znaczy nie...
- Ale.... ?
- Ciiii już nic nie mów.
Wtedy przytulił mnie i pocałował, myślałam że będzie gorzej. Bałam się strasznie... Alee to było przyjemne.... Rano obudziłam się a Marco już nie było... Zostawił tylko karteczkę z napisem:
,,Wróce".
-----------------------------------------
Może to dla was się wydawać dziwne, ale ja musiałam napisać coś ciekawszego
piątek, 2 maja 2014
Marco i Fran cz.3
Wróciłam do domu pełna radości i energii. Nawet napisałam o tym piosenkę. Taa.... nie będę ją nikomu pokazywała, nikomu. Poszłam na spacer by ochłonąć. Spotkałam tam moją przyjaciółkę ze studia, Camile
- Cześć Camila
- Hej Fran, co tam?
- Dobrze, Marco mi się oświadczył
- Super, ale się ciesze :)
- A jak tam Brodwey?
- Dobrze... Jest na prawdę dobrze...
Camila trochę opadała jakby chciała zemdleć.
- Cami. Wszystko w porządku
- Tak, Tak to tylko.... Tylko....
- Camila!
Camila zemdlała no ja, ja musiałam zadzwonić po pogotowie.
- Halo?
- Dzieeń do, dobry.
- Dzień dobry. Co się stało?
- Moja, moja przyjaciółka....
- Proszę spokojnie.
- Moja przyjaciółka zemdlała.
- Dobrze, proszę podać adres.
- Eeee, Sienkiewicza 23
- Zaraz tam będziemy :)
- Dobrze....
Przyjechała karetka a ja spytałam:
- Gdzie ją zabieracie?
- Na ulice Bogacza 11
-Dobrze.
- Dowidzenia
- Tak, tak dowidzenia
Pojechałam do tego szpitala spytałam się w której sali jest Cami i zaraz tam pobiegłam
- Camila!
- Fran nie uwierzysz! I Dziękuje że wezwałaś pogotowie.
- Musiałam... Przecież zemdlałaś.
- Tak ,tak ale muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo, bo jestem w ciąży!
- Gratulacje! Który miesiąc?
- Drugi.
- Oj kochanie. Dziś się dowiedziałaś?
- Tak i jestem szczęśliwa!
-------------------------------------------------------
Dziękuje za wszystkie komentarze i wgl :*
- Cześć Camila
- Hej Fran, co tam?
- Dobrze, Marco mi się oświadczył
- Super, ale się ciesze :)
- A jak tam Brodwey?
- Dobrze... Jest na prawdę dobrze...
Camila trochę opadała jakby chciała zemdleć.
- Cami. Wszystko w porządku
- Tak, Tak to tylko.... Tylko....
- Camila!
Camila zemdlała no ja, ja musiałam zadzwonić po pogotowie.
- Halo?
- Dzieeń do, dobry.
- Dzień dobry. Co się stało?
- Moja, moja przyjaciółka....
- Proszę spokojnie.
- Moja przyjaciółka zemdlała.
- Dobrze, proszę podać adres.
- Eeee, Sienkiewicza 23
- Zaraz tam będziemy :)
- Dobrze....
Przyjechała karetka a ja spytałam:
- Gdzie ją zabieracie?
- Na ulice Bogacza 11
-Dobrze.
- Dowidzenia
- Tak, tak dowidzenia
Pojechałam do tego szpitala spytałam się w której sali jest Cami i zaraz tam pobiegłam
- Camila!
- Fran nie uwierzysz! I Dziękuje że wezwałaś pogotowie.
- Musiałam... Przecież zemdlałaś.
- Tak ,tak ale muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo, bo jestem w ciąży!
- Gratulacje! Który miesiąc?
- Drugi.
- Oj kochanie. Dziś się dowiedziałaś?
- Tak i jestem szczęśliwa!
-------------------------------------------------------
Dziękuje za wszystkie komentarze i wgl :*
czwartek, 1 maja 2014
Marco i Fran cz. 2
Był już piątek. Pakowałam się pośpiesznie, aby zdążyć. Byłam już gotowa, nagle zadzwonił Marco.
-Halo?
-Cześć...
-Co się stało?- zapytałam
- Przenieśli nas do innego hotelu, niestety nie do apartamentu..
- Oj kochanie nic nie szkodzi gdziekolwiek z tobą jest dobrze.
- Okey to zbieraj się, zaraz tam będę
- Dobrze...
No tak, bardzo szybko przyjechał gdy ruszyliśmy, było wszystko dobrze do czasu. Po godzinie jazdy zabrakło paliwa, a w dodatku wylądowaliśmy na totalnym pustkowi...
- TO nie nalałeś paliwa?!
- Myślałem że jest...
- I co my teraz zrobimy?
- Chyba pójdziemy piechotą..
- Co?!
- Poszukamy stacji.
- Echh... mam obcasy.
- Będę cię nosił.
- YYYY co?
- No chodź.
Ale gdy dotarliśmy do stacji, facet powiedział że już nie dojedziemy na miejce....
Ale Marco powiedział...
- Słuchaj Fran miałem to zrobić to tam ale cóż.... - i klęknął
- Czy wyjdziesz za mnie?
Wtedy odmiemiło mi się całe życie, i powiedziałam- Tak!
I się pocałowaliśmy, kto by pomyślał, na stacji benzynowej zmarnowany dzień odmieniło jedno słowo!
Ach to wspaniałe uczucie..
-------------------
Dziękuje za przeczytanie i tyle wejść na blogu :**
-Halo?
-Cześć...
-Co się stało?- zapytałam
- Przenieśli nas do innego hotelu, niestety nie do apartamentu..
- Oj kochanie nic nie szkodzi gdziekolwiek z tobą jest dobrze.
- Okey to zbieraj się, zaraz tam będę
- Dobrze...
No tak, bardzo szybko przyjechał gdy ruszyliśmy, było wszystko dobrze do czasu. Po godzinie jazdy zabrakło paliwa, a w dodatku wylądowaliśmy na totalnym pustkowi...
- TO nie nalałeś paliwa?!
- Myślałem że jest...
- I co my teraz zrobimy?
- Chyba pójdziemy piechotą..
- Co?!
- Poszukamy stacji.
- Echh... mam obcasy.
- Będę cię nosił.
- YYYY co?
- No chodź.
Ale gdy dotarliśmy do stacji, facet powiedział że już nie dojedziemy na miejce....
Ale Marco powiedział...
- Słuchaj Fran miałem to zrobić to tam ale cóż.... - i klęknął
- Czy wyjdziesz za mnie?
Wtedy odmiemiło mi się całe życie, i powiedziałam- Tak!
I się pocałowaliśmy, kto by pomyślał, na stacji benzynowej zmarnowany dzień odmieniło jedno słowo!
Ach to wspaniałe uczucie..
-------------------
Dziękuje za przeczytanie i tyle wejść na blogu :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)