Cóż Poszłam do domu. Nic nie miałam do roboty... Zabrałam się za sprzątania.... Nic za bardzo nie mogłam zrobić, ręce trzęsły mi się tak bardzo że nie mogłam trzymać ścierki. Ktoś zadzwonił do drzwi.
- Proszę.
- Hej kotku musimy porozmawiać.
-Ymmmmm, wejdź
-Chciałbym, znaczyy...
- Marco, spokojnie..
- No bo....
- No dalej mów!- Powiedziałam trochę z nutką złości
- To chyba czas na nasz pierwszy raz.
- Mówisz o dzieciach?
- Tak, znaczy nie wiem czy tego chcesz..
- Nie sądzisz że to za szybko?
- Tak.. znaczy nie...
- Ale.... ?
- Ciiii już nic nie mów.
Wtedy przytulił mnie i pocałował, myślałam że będzie gorzej. Bałam się strasznie... Alee to było przyjemne.... Rano obudziłam się a Marco już nie było... Zostawił tylko karteczkę z napisem:
,,Wróce".
-----------------------------------------
Może to dla was się wydawać dziwne, ale ja musiałam napisać coś ciekawszego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz