Wróciłam do domu pełna radości i energii. Nawet napisałam o tym piosenkę. Taa.... nie będę ją nikomu pokazywała, nikomu. Poszłam na spacer by ochłonąć. Spotkałam tam moją przyjaciółkę ze studia, Camile
- Cześć Camila
- Hej Fran, co tam?
- Dobrze, Marco mi się oświadczył
- Super, ale się ciesze :)
- A jak tam Brodwey?
- Dobrze... Jest na prawdę dobrze...
Camila trochę opadała jakby chciała zemdleć.
- Cami. Wszystko w porządku
- Tak, Tak to tylko.... Tylko....
- Camila!
Camila zemdlała no ja, ja musiałam zadzwonić po pogotowie.
- Halo?
- Dzieeń do, dobry.
- Dzień dobry. Co się stało?
- Moja, moja przyjaciółka....
- Proszę spokojnie.
- Moja przyjaciółka zemdlała.
- Dobrze, proszę podać adres.
- Eeee, Sienkiewicza 23
- Zaraz tam będziemy :)
- Dobrze....
Przyjechała karetka a ja spytałam:
- Gdzie ją zabieracie?
- Na ulice Bogacza 11
-Dobrze.
- Dowidzenia
- Tak, tak dowidzenia
Pojechałam do tego szpitala spytałam się w której sali jest Cami i zaraz tam pobiegłam
- Camila!
- Fran nie uwierzysz! I Dziękuje że wezwałaś pogotowie.
- Musiałam... Przecież zemdlałaś.
- Tak ,tak ale muszę ci coś powiedzieć.
- Słucham.
- Bo, bo jestem w ciąży!
- Gratulacje! Który miesiąc?
- Drugi.
- Oj kochanie. Dziś się dowiedziałaś?
- Tak i jestem szczęśliwa!
-------------------------------------------------------
Dziękuje za wszystkie komentarze i wgl :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz